Reguły o twarzy okrągłej, kwadratowej i pociągłej mówią połowę prawdy. Druga połowa to twoje włosy, kontrast między twarzą a ich kolorem oraz wysokość czoła — a tego żadna tabela o tobie nie wie. Dlatego zamiast przypisywać cię do kształtu, rysujemy fryzurę na twoim zdjęciu: patrzysz na siebie, a nie na modelkę, która ma inne włosy. Pierwszy kadr jest za darmo i bez rejestracji.
Reguła jest jedna i prosta: fryzura dokłada objętość tam, gdzie twarz jest wąska, i odejmuje ją tam, gdzie twarz jest szeroka. Wszystkie tabele w sieci to rozwinięcie tego jednego zdania. Warto je znać, bo daje słownik na rozmowę z fryzjerką.
Ma jednak dwie dziury. Po pierwsze, mało która twarz jest czystym kształtem — najczęściej jest to okrągła ze zwężającą się żuchwą albo kwadratowa z wysokim czołem, a wtedy dwie reguły radzą przeciwne rzeczy. Po drugie, reguła mówi o proporcji, a nie o włosach: ten sam bob na włosach gęstych i cienkich to dwie różne fryzury.
Trzy rzeczy zmieniają wynik mocniej niż kształt, a w tabelach nie występują, bo nie da się ich zapisać jednym słowem. Gęstość włosów: krótka forma na cienkich włosach przylega do głowy i wtedy nie zwęża twarzy, tylko ją odsłania. Kontrast: jeśli włosy są dużo ciemniejsze od skóry, każda linia cięcia rysuje się ostro i wybacza mniej niż na włosach jasnych. Wysokość czoła: to ona, a nie owal, decyduje o grzywce.
Do tego dochodzi linia szyi i ramion — długość, która na zdjęciu wygląda dobrze, na tobie potrafi uciąć linię w najgorszym miejscu. Właśnie dlatego kobieta wychodzi od fryzjerki z fryzurą „zgodną z regułą” i nadal czuje, że coś nie gra. Reguła była spełniona, tylko dotyczyła połowy sprawy.
Nie ma tu quizu o kształcie twarzy ani mierzenia policzków linijką. Wgrywasz jedno selfie na wprost, przy świetle dziennym, a fryzura rysuje się na twoim zdjęciu: twoje rysy, twój kolor włosów, twoje światło. Kształt twarzy nie musi być nazwany, bo jest już na kadrze — patrzysz na wynik, a nie na klasyfikację.
Pierwszy kadr jest darmowy i bez rejestracji. Dalej zestawy 3, 5 albo 8 fryzur od 66 zł — jedna płatność, bez abonamentu. Sens zestawu jest taki, że form nie ocenia się pojedynczo: dopiero kilka obok siebie, na tej samej twarzy, pokazuje, która z nich naprawdę działa.
Uczciwie o granicach: to przymierzalnia, czyli przybliżona wizualizacja, a nie zdjęcie z salonu. Forma i długość czytają się wiarygodnie, drobne rysy mogą wyjść nieco inaczej, a dokładność koloru zależy od światła, w którym zrobiłaś zdjęcie. Nie obiecujemy też, co wyjdzie u fryzjerki — decyzja i nożyczki pozostają po stronie człowieka.
Długość rozstrzyga więcej niż nazwa cięcia, bo to ona ustawia proporcję twarzy do reszty sylwetki. Bob do linii żuchwy podkreśla ją i skraca twarz pociągłą, ale twarz okrągłą potrafi poszerzyć. Długość do obojczyka jest najbardziej wybaczająca — wydłuża, nie obcinając linii. Długie fale zawsze ciągną w pionie, tylko na cienkich włosach ta objętość znika po dwóch godzinach i zostaje sam pion.
Na zdjęciu to widać w sekundę, a słowami prawie nie da się tego ustalić: „krócej” znaczy co innego po dwóch stronach fotela, a różnica pięciu centymetrów zmienia całą sylwetkę.
Na cienkich włosach działają formy, które trzymają objętość konstrukcją, a nie lakierem: krótki bob z podniesionym tyłem, warstwy krótkie i wyraźne. Na gęstych odwrotnie — potrzebne jest wybranie masy, inaczej fryzura rośnie na boki i poszerza twarz. Włos kręcony sam podnosi się o kilka centymetrów, więc długość na mokro i po wyschnięciu to dwie różne długości.
Wiek nie zmienia reguł, zmienia dwie rzeczy fizyczne: kontrast twarzy i włosów maleje, gdy pojawia się siwizna, a włos staje się cieńszy. Dlatego ta sama forma po czterdziestce czyta się miękcej niż na zdjęciu sprzed dziesięciu lat. Na siwych włosach przymierzalnia działa zresztą wyraźniej niż na farbowanych: od razu widać, czy forma otwiera twarz, czy ją obciąża.
Jeśli chcesz przejrzeć same formy — boba, pixie, grzywkę, fale, upięcia — jest do tego osobna przymierzalnia na tym samym selfie. A jeśli powód jest konkretny i ma datę, koki i półupięcia da się zobaczyć od razu z welonem i bez niego.
Forma i kolor rozstrzygają się niezależnie: fryzura pasująca do twarzy w złym odcieniu nadal gasi. Podton, głębię i kontrast liczy test typu urody z tego samego selfie — obliczenia idą w przeglądarce, zdjęcie nigdzie nie jest wysyłane, a pierwszy werdykt jest darmowy.
Wgraj jedno selfie na wprost zrobione przy świetle dziennym — pierwsza fryzura narysuje się na twoim zdjęciu za darmo, w około minutę i bez rejestracji. Zamiast czytać, co przypisano twojemu kształtowi, patrzysz na formę na swojej twarzy, ze swoimi włosami i swoim kolorem.
Nie i celowo tego nie robi. Nie mierzymy proporcji ani nie przypisujemy cię do „okrągłej” czy „serca” — pokazujemy gotowy kadr, na którym twój kształt jest już uwzględniony, bo to twoje zdjęcie. Nazwa kształtu jest potrzebna tabeli, a nie tobie; tobie potrzebny jest wynik.
Reguła zostaje ta sama — objętość w pionie, przedziałek z boku, długość poniżej obojczyka. Zmienia się to, co pod nią: włos jest cieńszy, a kontrast z siwizną mniejszy, więc krótkie formy przylegają mocniej niż kiedyś. Dlatego zamiast wybierać z opisu, warto zobaczyć dwie lub trzy długości na dzisiejszym zdjęciu.
Test typu urody liczy kolor na twoim urządzeniu, w przeglądarce — to zdjęcie nigdzie nie jest wysyłane. Kadr do przymierzalni fryzur wychodzi raz i wyłącznie po twoim wyraźnym działaniu, nie służy do uczenia modeli, a gotowe obrazy przechowujemy 30 dni. Szczegóły opisuje polityka prywatności na dole strony.
Pierwsza fryzura jest darmowa. Zestawy 3, 5 albo 8 fryzur kosztują od 66 zł do 113 zł — jedna płatność, bez abonamentu i bez dalszych pobrań. Osobno jest pełna analiza typu urody (190 zł): paleta z kodami, kolory przy twarzy i przymierzanie rzeczy ze sklepu na zdjęciu. Jeśli generowanie nie uda się po naszej stronie, próba wraca na konto.